2 maja 2007
Fiasko recyklingu starych aut
– Rzeczpospolita
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zebrał do końca marca 384 mln zł od osób, które sprowadziły auta z zagranicy.
Od początku ubiegłego roku przy rejestrowaniu takiego samochodu kierowcy muszą płacić 500 zł na poczet jego recyklingu. Z opłaty są zwolnieni tylko sprzedawcy, którzy mają w kraju sieć odbioru wraków, pokrywającą cały kraj. W praktyce więc każdy, kto sprowadza z zagranicy samochód, płacił na jego późniejsze przetworzenie. Pieniądze miały pomóc stacjom demontażu i gminom uporać się z wrakami, ale większość tych funduszy będzie jeszcze długo nie do ruszenia.
– W obecnym stanie prawnym będziemy wstanie rozdysponować jedynie ok.180 mln zł – twierdzi Krzysztof Walczak, rzecznik NFOŚiGW.
Barierą jest pomoc publiczna
Przeszkodą w wydaniu całej kwoty są przepisy o pomocy publicznej. Przedsiębiorcy mieli dostać w formie dotacji i preferencyjnych pożyczek 80 proc. zebranych opłat. Ustawa o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji i wydane do niej rok temu rozporządzenie nie przewidziały jednak, że może to być traktowane przez Brukselę jako niedopuszczalna pomoc.
NFOŚiGW przy rozdzielaniu pieniędzy musi uwzględnić zasadę pomocy de minimis: najwyżej 100 tys. euro dotacji dla jednej firmy w ciągu trzech lat. -Na liście podmiotów uprawnionych do dopłat znalazło się tylko 86 stacji demontażu, czyli mniej niż co piąta. Jak łatwo obliczyć, nie mogą one wykorzystać przypadających na dofinansowanie dla przedsiębiorstw z tej branży pieniędzy – podkreśla Jerzy Izdebski ze Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów.
Kontrowersje budzi także sposób podziału dostępnych funduszy. Nie ma znaczenia, ile samochodów przerabia stacja demontażu. Mniejsze podmioty dostaną takie same dotacje jak te, które zainwestowały więcej w odzysk wraków. Duże dotacje przypadną także gminom i to niezależnie od tego, ile wraków zebrały na swoim terenie.
Będzie więcej ograniczeń
Ministerstwo Środowiska już pracuje nad zmianą rozporządzenia o warunkach przeznaczania wpływów z opłat recyklingu pojazdów. Kwota pomocy publicznej de minimis będzie dwukrotnie większa. Ale jednocześnie wprowadzone będą limity dopłat. Gmina otrzyma nie więcej niż 4 tys. zł za przekazany do recyklingu wrak, a przedsiębiorca – 500 zł za każdą tonę przerobionych pojazdów.
W obecnych przepisach nie ma takich ograniczeń. Ich wprowadzenie sprawi, że NFOŚiGW będzie wstanie wydać jeszcze mniej pieniędzy z opłaty recyklingowej. -W momencie wprowadzenia przygotowywanego rozporządzenia fundusz rozdysponuje maksymalnie ok. 70 mln zł – oblicza Krzysztof Walczak. Na razie narodowy fundusz trzyma się zasad z ubiegłego roku.
Niewydane pieniądze mają przechodzić na kolejne lata lub zabezpieczyć zwrot opłat w przypadku zakwestionowania ich przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Z taką ewentualnością liczy się Ministerstwo Środowiska. – Nie można stwarzać barier w przepływie towarów i usług między krajami unijnymi, dlatego opłata recyklingowa od osób fizycznych może zostać zakwestionowana i państwo będzie musiało ją zwrócić tak samo, jak już to zrobiło z akcyzą na sprowadzone auta – zauważa Jerzy Izdebski.
Fundusz nie zarobi
Przedsiębiorcy przyglądają się całemu zamieszaniu z dystansem. Większość z nich już przestała liczyć na pieniądze z NFOŚiGW. Za to zaczęły powstawać firmy wyspecjalizowane w… pobieraniu opłaty recyklingowej. Inkasują od rejestrujących 400 zł i wystawiają zaświadczenie o tym, że pojazd może być zezłomowany w sieci stacji demontażu pokrywającej cały kraj. Połowę pobranych pieniędzy potem oddają stacji, która podpisze z nimi umowę. – Dostaliśmy ofertę od jednej z takich firm i prawdopodobnie przystąpimy z nimi do współpracy – mówi Janusz Wojewodzic, kierownik inwestycyjny w firmie złomiarskiej Olmet w Tarnowskich Górach.
W takim systemie zarabia zarówno właściciel auta, stacja demontażu i pośrednik, ale już nie narodowy fundusz. Nie wiadomo tylko, czy takie rozwiązanie przewidywali autorzy ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji.
| Samochody sprowadzone do Polski | ||
|---|---|---|
Do Polski wciąż trafia dużo używanych aut. Przy ich rejestracji trzeba zapłacić 500 zł na poczet recyklingu, ale większość z tych pieniędzy pozostanie na koncie NFOŚiGW. Źródło: Ministerstwo Finansów |